rozwiązanie prawne
Umowy cywilnoprawne a zamówienia publiczne to obszar na tyle ważny, że ustawodawca poświęcił mu uwagę już na samym początku nowego p.z.p. Art. 8 ust. 1 tej ustawy, wprowadza zasadę stosowania do każdej umowy w sprawie zamówienia publicznego regulacji Kodeksu cywilnego, o ile poszczególne przepisy p.z.p. nie stanowią inaczej. Poniżej przedstawiamy interesujące i ważne dla obrotu konsekwencje tej fundamentalnej zasady.
Umowy cywilnoprawne a zamówienia publiczne w świetle podstawowych zasad p.z.p.
Użycie słów „cywilnoprawne” i „publiczne” sugeruje, że między umowami cywilnoprawnymi a zamówieniami publicznymi występuje zróżnicowanie analogiczne do różnicy między prawem cywilnym, opartym na równości i autonomii podmiotów a prawem publicznym, opartym na relacjach podporządkowania władzy państwowej i samorządowej. Sprawa przedstawia się nieco inaczej, chociaż trudno zaprzeczyć, że p.z.p. ma na celu urzeczywistnianie interesu publicznego, czyli interesu obywateli Rzeczypospolitej – res publica.
Cel postępowania przetargowego
Warto przypomnieć, że każde postępowanie prowadzone w myśl przepisów p.z.p. winno zakończyć się wyborem optymalnej oferty bądź wynegocjowaniem najkorzystniejszych postanowień umowy (zob. art. 7 pkt 18 p.z.p.). Samo określenie „udzielenie zamówienia” to tyle, co zawarcie umowy, jak na to wskazuje definicja legalna z art. 7 pkt 25 p.z.p. Oczywiście chodzi tu o umowę cywilnoprawną. Zauważ, że podobnie jak w obrocie powszechnym i konsumenckim, oferent (tu: wykonawca) jest związany swą ofertą od chwili jej złożenia, a jej wybór przez podmiot mający udzielić zamówienia tworzy cywilnoprawny stosunek zobowiązaniowy. Na jego podstawie wykonawca i podmiot prowadzący przetarg są zobowiązani do zawarcia umowy dotyczącej zamówienia publicznego.
Między tekstem a znaczeniem
W tym miejscu trzeba wskazać, że wyrażona w art. 65 § 2 k.c., mająca rzymski rodowód, reguła wykładni umów, polecająca badać przede wszystkim zgodny zamiar stron i cel kontraktu, niedosłowne brzmienie jego postanowień, ulega na gruncie p.z.p. modyfikacji. Dzieje się tak, gdyż postanowienia umowy opracowuje zamawiający, zatem w zasadzie jego obciążają negatywne konsekwencje rodzących się na etapie wykonania umowy kontrowersji dotyczących jej właściwego rozumienia (in dubio contra proferentem, zob. np. wyr. SO w Szczecinie z 28 lutego 2018 r., VIII Ga 554/17 o błędach w SIWZ oraz art. 135 § 1 i art. 284 § 1 p.z.p. w związku z obowiązkiem współdziałania wierzyciela w wykonaniu zobowiązania, wyrażonym w art. 354 § 2 k.c.). Podstawowe znaczenie ma zawsze realna współpraca wykonawcy i zamawiającego, prowadząca do uzyskania efektywności gospodarczej i możliwe najlepszego zaspokojenia potrzeb publicznych (zob. art. 354 § 1 k.c.).
Swoboda kształtowania treści umowy cywilnoprawnej a zamówienia publiczne
Spoglądając na relacje między umowami cywilnoprawnymi a zamówieniami publicznymi w perspektywie swobody umów, warto zauważyć, że kontrakty zawierane przy pomocy procedury przetargowej przewidzianej w p.z.p. nie stanowią odrębnego typu umów nazwanych. Przedmiotem każdego z nich może być nabycie produktów, praw majątkowych (o ile mogą być przedmiotem obrotu), usług lub robót budowlanych. Konkretna umowa może również łączyć klauzule pochodzące z różnych umów typowych, zawsze o charakterze odpłatnym. Chodzi tu przede wszystkim o umowy nazwane (leasing, zlecenie, umowa o dzieło itd.). Normowane tak w pełniącym funkcję lex generalis Kodeksie cywilnym, jak i w leges speciales. Kolejną grupą są umowy nieuregulowane w k.c. ani w ustawach szczególnych, czyli umowy nienazwane (contractus innominati).
Zauważ, że nasze prawo zna też tzw. umowy mieszane, na które składają się elementy wzięte z różnych umów nazwanych oraz klauzule kształtowane w myśl zasady swobody umów. Przez zawarcie umowy mieszanej strony nie tworzą kilku umów ujętych w jednym dokumencie, lecz jeden „pojemny” stosunek zobowiązaniowy, który obejmuje wiele obowiązków świadczenia (zob. np. wyr. SN z 29 listopada 2006 r., II CSK 267/06). Właśnie dlatego przesłanki decydujące o skuteczności kontraktu oraz zdarzenia, które odnoszą się do wynikającego zeń zobowiązania, dotyczą wszystkich skutków prawnych umowy, o ile inaczej nie postanawia przepis szczególny (ibidem, art. 58 § 3 k.c.). Nie mamy zatem do czynienia z umową ramową.
Równość dzięki ochronie prawnej
Można powiedzieć, że wybór przez zainteresowanych typu umowy, która ma ich obowiązywać to najważniejszy aspekt swobody kontraktowej. Zamawiający, który inicjuje proces udzielenia zamówienia samodzielnie (niekiedy komentatorzy używają tu dość myląco właściwego prawu ustrojowemu słowa „suwerennie”) podejmuje, kierując się potrzebami publicznymi, decyzję o wyborze typu umowy (np. umowa o dzieło, klasyczna umowa o roboty budowlane, umowa w systemie „zaprojektuj i zbuduj” itp.). Decyduje też o projektowanej treści świadczeń niepieniężnych, a mówiąc prościej, określa (zwykle bardzo szczegółowo) w specyfikacji warunków zamówienia, czego oczekuje od przedsiębiorców stających do przetargu.
Należy zwrócić uwagę na fakt, że de lege lata swoboda kształtowania postanowień przyszłej umowy przez podmiot udzielający zamówienia uległa znacznemu ograniczeniu. Podstawową rolę odgrywa tu zamieszczenie w dziale VII p.z.p. z 2020 r. licznych przepisów bezwzględnie obowiązujących (ius cogens, nie mogą ich wyłączyć klauzule umowne). Nasuwa się na myśl ochrona konsumenta. Szczególnie ważne są regulacje dotyczące postanowień obligatoryjnych każdej lub poszczególnych umów, zgodnie z rodzajem zamówienia (np. dotyczące robót budowlanych art. 437 i 439 p.z.p.) oraz zakaz wprowadzania do kontraktów tzw. klauzul abuzywnych (art. 433 p.z.p.). Ustawodawca dąży zatem do efektywnej ochrony równorzędnej pozycji stron w toku wykonywania umowy, przeciwdziałając tym samym dostrzeganemu pod rządami p.z.p. z r. 2004 faworyzowaniu zamawiającego. Łatwo dostrzec, że taka polityka prawodawcza zachęca do ubiegania się o kontrakty publiczne, mające niebagatelne znaczenie m.in. w perspektywie odbudowy gospodarki po kryzysie wywołanym koronawirusem.
